
Krzysztof Kwela
Szczerze powiem, że nie spodziewałem się aż tak dużego zainteresowania zagadnieniem psychopatów w związkach. Przez ten krótki czas kilkanaście Pań prosiło mnie o rozmowę. Z sześcioma już rozmawiałem, z pozostałymi wkrótce. Przez messengera a nawet telefonicznie odebrałem liczne prośby o kontynuowanie tematu.
Dobra- kontynuuję. Ale przedtem musisz mi coś obiecać. Mi i sobie. Moje spojrzenie na prawo jest wybitnie kreatywne. Obiecaj, że tego, co się ode mnie dowiesz nigdy nie wykorzystasz przeciw uczciwemu, porządnemu człowiekowi. Jest wielu rzetelnie pracujących policjantów, polityków, urzędników… wielu normalnych uczciwych ludzi. Oni zasługują na pochwałę. Ty chcesz zadziałać tak, aby świat był lepszy, dosyć jest swołoczy, na której będziesz mógł sobie poużywać.
Nie ulega wątpliwości, że bezwzględnie należy pomóc kobiecie, która związała się z psychopatą. W końcu pomaganie pokrzywdzonym to jedna z podstaw działania prawa-, czyli jedna z podstaw naszej cywilizacji. Ona sobie nie poradzi bez twojej pomocy- jest osaczona przez psychopatę. Ale tu będzie inaczej niż zwykle. Zwykle, bowiem jest tak, że pomagając komuś zyskujesz od razu jego wdzięczność. Jak długo ona potrwa to inna sprawa, ale na początku będzie. Tu zetkniesz się z sytuacją zupełnie inną. Kobieta, której pomagasz zareaguje niechęcią do ciebie, może i agresją. To pozory. Zwykle, by nie powiedzieć- zawsze podświadomość podpowiada jej, ze to ty czynisz właściwie. Weź pod uwagę, że cały czas przebywa z psychopatą, który wykazuje znakomite zdolności psychomanipulacyjne. Koleżanka, która była w związku z patologicznym lekarzem, o którym wspomniałem w poprzednim artykule reagowała agresją na każdą sugestię, że z nim coś nie tak. Zwizualizuj to sobie. Jeżeli dziecku trzeba pobrać krew to musisz je przytrzymać, ukłuć. Ono nie będzie cię lubić na początku- nie rozumie. Może wyzywać. Ale musisz to zrobić, jeżeli chcesz żeby to dziecko było zdrowe. Zmanipulowana ofiara psychopaty również nie rozumie swojej sytuacji- jest jak zagubione, wystraszone dziecko. No a może jednak jest szczęśliwa wbrew oczywistej logice. Absolutnie nie!!! To ciepła empatyczna osoba, którą dręczy jakiś sk…syn. Poczytaj o syndromie sztokholmskim oraz o współuzależnieniu. Ona ma- jak każdy człowiek- zdolność do symulacji. Pamiętasz jak chciałeś jechać z klasą na wycieczkę i mówiłeś rodzicom, że wszystko ok, chociaż gardło bolało cię jak diabli. To samo ona. Jest zmanipulowana, zagubiona, nie ma oglądu swojej sytuacji. Ale jest też nasz drugi język- mowa ciała. To ponad ponad 70% przekazu informacji. Wyobraźcie sobie stoi facet ze skrzyżowanymi nogami i mówi – będę z tobą walczył. Wystraszyliście się? Zwróćcie uwagę na taki pozawerbalny przekaz. Drżenie rąk, bezsenność, wypadanie włosów, zaburzenia nastroju, zaburzenia miesiączkowania- to pewne sygnały, że coś jest nie tak.
Istotę skutecznego działania wyjaśnię na przykładzie z ostatnich dni. To nie dotyczy kontaktu z psychopatą, ale z urzędnikiem państwowym- zaraz jednak zobaczysz analogię. Młoda wdowa- niespełna 40- letnia, wychowująca samotnie dwie córki odziedziczyła spadek po zmarłym mężu. Szwagier- kryminalista włamał się do mieszkania, które odziedziczyła i zabrał stamtąd kosztowności oraz broń palną, którą dziewczyna widziała będąc tam po śmierci męża. Co więcej wymienił zamki tak by nie mogła tam wejść. Wzięła więc dziewczyna akt dziedziczenia i udała się na policję. Odpowiedź: policja nie miesza się do spraw spadkowych, bo to są sprawy zagmatwane. Ale według policji wdowa powinna ( na swój koszt oczywiście ) założyć nowe zamki i sprawdzić, czy broń się tam znajduje i poszukać- bo może kryminalista przebywający nielegalnie w cudzym mieszkaniu, do którego się włamał był łaskaw po prostu przełożyć broń w inne miejsce. To że wdowa z dwiema córkami została okradziona- zupełnie policji nie zainteresowało. Nawet nie będę analizował jakim śmieciem trzeba być, by okradać wdowę samotnie wychowującą dwie córki. Ale kim, czy czym trzeba być aby nosząc odznakę policyjną takiej osobie nie pomóc???
Niemniej, za kilka dni policja wezwała dziewczynę w celu złożenia zeznań. Zastanowili się, przemyśleli, poszli po rozum do głowy? Absolutnie nie. Wraz z prawnikiem podpowiedzieliśmy dziewczynie, że powinna napisać… No dobra, w znacznej większości napisaliśmy pismo– skargę na oficera dyżurnego za odmowę przyjęcia zgłoszenia o popełnieniu przestępstwa. Trzech adresatów: Komendant Rejonowej Komendy Policji w której to się wydarzyło, Prokurator- z tytułu nadzoru nad pracą policji i Biuro Spraw Wewnętrznych Policji. To ostatnie to taka policja w policji. Jeżeli policjant, nawet wysoko postawiony robi przekręty (no na przykład nie chce mu się przyjąć zgłoszenia), to musi się liczyć z tym, że któregoś poranka, kiedy sekretarka będzie parzyła mu kawę, będzie świeciło piękne słońce, a on będzie marzył o popołudniowym seksie z tą sekretarką ( lub na przykład z jakimś kolegą z pracy- bo i tak bywa)- wpadną panowie z BSW w kominiarkach rzucą go na glebę, zakują w kajdanki i od tego momentu jego kontakty z policją będą już miały zawsze inny charakter (gdyby to teoretycznie mnie dotyczyło to od tego momentu komendant Krzysztof Kwela stałby się podejrzanym Krzysztofem K. , potem oskarżonym Krzysztofem K. a potem znów wróciłbym do swojego nazwiska jako osadzony Krzysztof Kwela). Brrrr.. Dlatego właśnie, by uniknąć takich konsekwencji urzędnik odpuści sobie kawę, seks a nawet popołudniową wódeczkę i weźmie się do roboty za którą mu płacą. Zachwycony nie będzie- ale woli to niż drastyczne konsekwencje.
Jak działać? Przede wszystkim legalnie. Psychopaci i terroryści w momencie zatrzymania okazują się największymi entuzjastami przestrzegania praw człowieka- oczywiście wyłącznie w stosunku do siebie. Tylko czeka, żebyś mu coś zrobił. Ruszysz gówno odpowiesz jak za człowieka.
Psychopata nie będzie reagował na wyjaśnienia, że to co robi to wstyd, ze nie wypada, ze to nieludzkie, On ma to…. właśnie tam. Ale jest punkt w który możesz i musisz uderzyć. Jak myślisz dlaczego psychopata stara się swojej ofierze maksymalnie ograniczyć kontakty z otoczeniem. Psychopata boi się kary. On się w ogóle bardzo boi… Wróćmy tutaj do sprawy lekarza psychopaty (niestety wciąż praktykującego), który był kiedyś w związku z moją koleżanką. Stwierdził kiedyś w rozmowie z nią, że swoją byłą żonę bez żadnych wyrzutów sumienia pokroiłby żywcem nożem na kawałki. Gdyby to nie było karalne. No właśnie- strach przed karą… To jedyne co działa na takich. Swoją drogą lekarz- niby człowiek wykształcony. Co się kryje w głowach innych psychopatów?
A zatem pierwszy ruch- porozmawiaj z debilem. Będziesz czuł obrzydzenie- to naturalne, ale jeżeli chcesz pomóc, to musisz zacząć od rozmowy- jeżeli oczywiście masz taką możliwość.
Zasada podstawowa: powiedz mu dokładnie co o nim wiesz. Na rozmowę zawsze idź ze świadkiem- w końcu masz przed sobą psychopatę- kreaturę dla której wartości uznawane przez ludzi normalnych nic nie znaczą. Nie wiesz jak się zachowa, nie wiesz czy po twojej wizycie nie uderzy głową w okno a potem nie zgłosi policji, ze go pobiłeś, nie wiesz czy nie chwyci noża i ciebie nie zaatakuje. Rozmowa go wystraszy na tyle, że stonuje- jeżeli wskażesz mu czyny karalne, których się dopuścił- będzie panicznie bał się kary. Zapewnisz ofierze jakiś poziom bezpieczeństwa. Następnie maksymalnie nagłaśniaj wszystkie jego niecne czyny- przede wszystkim czyny karalne. Niech nie wie z której strony przyjdzie atak, ale niech będzie pewny, ze przyjdzie. Jeżeli robisz coś dobrego- a pomoc pokrzywdzonej dziewczynie to naprawdę coś dobrego- ludzie dookoła zaczną się zachowywać jakby się sprzysięgli żeby ci pomóc. Koledzy z pracy skojarzą fakty i powiadomią dyrektora o kierowniku psychopacie i mobingu którego się dopuszczał? Jak myślisz, gdybym się dowiedział że wśród moich podwładnych jest psychopata, to jak długo bym go zatrudniał? Nagle pojawi się dzielnicowy i niebieska karta. Może koledzy ofiary postanowią „przeprowadzić rozmowę”- kojarząc to czego się dowiedzieli z tym co sami wiedzą. Teraz już psychopata boi się bardzo…. Naprawdę bardzo. Idąc do pracy rozgląda się czy ktoś za nim nie idzie. W pracy jest przerażony, jeżeli widzi rozmawiające osoby, szczególnie, jeżeli któraś spojrzy w jego kierunku. Już nie jest pewny, czy ofiara nie kontaktowała się z policją. O rety- przecież ofiara mieszka z psychopatą wraz z córką (synem)- tu była jej koleżanka….. A jeżeli coś powie w szkole. Jeżeli wiesz o czynach karalnych, których dopuścił się psychopata- koniecznie powiadom policję. Jak wskazałem wyżej- nie idź osobiście. Napisz do Komendanta Rejonowej Komendy Policji- wtedy ktoś na pewno będzie z tobą rozmawiał.
Osaczony psychopata odpuści sobie ofiarę, której bronisz. Są tylko dwie takie sytuacje, kiedy sobie odpuści. Pierwsza, jeżeli ofiara uświadomi sobie swoją sytuację i podejmie działania. Może to trwać latami. Druga, jeżeli alternatywa dalszego znęcania nad ofiarą będzie dla psychopaty mniej satysfakcjonująca, niż odpuszczenie sobie i poszukanie innej ofiary (niestety dalej będzie szukał- to psychopata). Czyli jeżeli bardziej będzie bał się konsekwencji swoich czynów, niż czerpał przyjemność ze znęcania się nad ofiarą. Może trafić do celi (lub jak znawcy mówią- pójdzie siedzieć pod celą), a tam jak się dowiedzą za co…. No nie wnikając w szczegóły, jak mu się za kilka lat zrobi rak odbytnicy (a dobrze mu tak !)- nie trzeba będzie wziernikować- wystarczy po prostu zajrzeć. Współpracownicy, którzy dowiedzą się z kim mają do czynienia przypomną sobie jak ich traktował i …. No wiadomo co. Nagle ktoś sobie przypomni o jego kartotece psychiatrycznej i zostanie przewieziony na przymusowe leczenie w zakładzie zamkniętym. Nagle rodzice ofiary przypomną sobie, że mają córkę i zaczną działać (jak w ogóle mogli o tym zapomnieć). Potencjalnych nieprzyjemności jest bardzo wiele. Dlatego psychopata sobie odpuści- albo trafi pod celę.
Teraz jeszcze ofiara- jak ją traktować? Jesteś przyzwyczajony, że jeżeli pomagasz to ktoś ci będzie wdzięczny a ona jest wręcz agresywna w stosunku do ciebie, mówi, ze mieszasz jej w życiu. Nie odbiera telefonów albo sama dzwoni i wykrzykuje na ciebie. Jak ona tak może? A odpieprz się od dziewczyny i nie oceniaj tego co jest teraz!!! Przypomnij sobie jaka była przedtem. Teraz jest zmanipulowana. Nie wiesz co psychopata wyprawia mieszkając z nią pod jednym dachem. On nie ma żadnych skrupułów. Znęca się psychicznie- to pewne. Może ją głodzi, pozbawia snu, dopuszcza się rękoczynów? Co jakiś czas słyszysz w telewizji, że konkubina biernie tolerowała znęcanie się nad dzieckiem przez konkubenta. Jak myślisz, dlaczego? To jest właśnie ta sytuacja.
Dlaczego ludzie nie pomagają? Każdy ma swój rozum, przecież jest dorosła- to argumenty rodziców, którym się nie chce mieszać w sprawy córki. A co mnie obchodzi że tam ciągle awantury- to ich sprawa- to argument sąsiadów zza ściany. No nie było zgłoszeń- to argumant dzielnicowego, który może i coś wie ale mu się nie chce. Pomagając musisz coś zrobić a im się nie chce.
Ale ty pomagaj. Być może teraz jesteś sam, jednak za chwilę dołączą inni (pisałem: ludzie zaczną się zachowywać tak jakby się sprzysięgli żeby ci pomóc). Poza tym mimo tego co ofiara (a przecież twoja znajoma, koleżanka, krewna, kochanka którą znasz nie od dziś) na ciebie wygaduje, nie myśl, ze nie docenia. Ona jest zmanipulowana, ale nie znaczy to że zgłupiała. Przypomnij sobie jaka była przedtem. Znasz ją- dlatego pomagasz. To jest jej prawdziwe oblicze a nie to co słyszysz teraz. Dlatego zapewniaj ją, że jesteś po jej stronie, bez względu na to co teraz wygaduje. Jeżeli nie chce z tobą rozmawiać, to masz sms, messenger, media społecznościowe. Może znasz jej koleżanki? Ona to już docenia. Nawet bardzo docenia. Ale teraz nie potrafi ci tego powiedzieć. To nastąpi później.
No a teraz jeszcze jedna rzecz bardzo istotna. Psychopaci często manipulują swoją ofiarą strasząc ją, że jeżeli ich zostawi lub kogoś poinformuje, to sobie coś zrobią. Mała szansa- psychopata to tchórz. Sobie to on raczej niestety nic nie zrobi. Ale istnieje bardzo niewielkie prawdopodobieństwo, że osaczony psychopata jednak wykaże agresję w stosunku do samego siebie, po samobójstwo włącznie. Co wtedy? Teraz druga rzecz jaką musisz mi obiecać. I zapamiętaj- obiecałeś. Wtedy staniesz przed lustrem, albo w ulubionym miejscu w lesie, nad morzem lub nad jeziorem. Staniesz i z całej siły wykrzyczysz: Ajeeee!!! Dzięki mnie ten świat stał się znów trochę lepszy. A potem pójdziesz i będziesz z tego dumny do końca życia. Pamiętaj- obiecałeś.
aut. Krzysztof Kwela