#JakRobiaZWasBalona1

Jak za wasze pieniądze robią z was balona- psychomanipulacja rzekomym autorytetem oraz rzekomym społecznym dowodem słuszności…

            Na czym polega psychomanipulacja? Po prostu mózg idzie na łatwiznę. Stoimy na przystanku: do punktu docelowego możemy dojechać autobusem albo tramwajem. Nigdy tu nie byliśmy. Pytamy innych ludzi oczekujących- oni doradzają jechać tramwajem. No to wybieramy tramwaj… Przecież nie będziemy odpalać netu i czytać wpisów na temat komunikacji. Zaufaliśmy nieznanym ludziom. Sytuacja całkowicie naturalna…  A teraz trochę inna sytuacja: oglądamy tv. Reklama. Na ekranie facet w wyprasowanym białym fartuchu (wystarczy biała koszula), zęby mu się świecą jak muszla klozetowa. Na biało ubrany i przy fotelu stomatologicznym to na pewno dentysta. I mówi, że większość stomatologów poleca pastę  do zębów cool-a-med czy coś podobnego… I już sobie kodujesz że taką trzeba kupić- przecież dentysta mówił, że większość… No zaraz a skąd wiesz, że to dentysta??? Bo w białej koszuli??? A  jaka większość stomatologów??? Z jakiej grupy większość??? Widzisz jak łatwo dałeś się wkręcić- to właśnie psychomanipulacja.

            A teraz do rzeczy- te wszystkie statuetki, laury i inne duperele. Prowadzi sobie ktoś działalność usługową: gabinet, firma szkoleniowa, punkt zaszywania dziur w gaciach czy innej repasacji pończoch. Kontaktuje się z nim niespodziewanie przedstawiciel, który mówi, ze reprezentuje firmę, która przyznaje wyróżnienia (oczywiście „bardzo prestiżowe”) takim firmom których działalność jest dobrze oceniana przez klientów i właśnie reprezentowana przezeń firma od pewnego czasu obserwuje działalność PAŃSTWA firmy i właśnie TA firma została wytypowana  do otrzymania wyróżnienia: statuentki, lauru, dyplomu lub innego badziewia (tak oczywiście nie mówi). Oczywiście zgodnie z tym czego go uczyli na kursie bajerowania mało bystrych (to się chyba fachowo nazywa kurs budowania relacji z klientem) opowiada, że takie badziewie ups… tzn. takie wyróżnienie znacznie zwiększy dopływ nowych klientów i będzie więcej pieniędzy i będą szanować, dostrzegać, wyróżniać. Na końcu okazuje się, ze jednak trzeba zapłacić ale przecież zwiększy się liczba klientów więc to się opłaca… Ble ble ble.

            No i człowieczek dał się wkręcić i kupił upss….  „zdobył” to prestiżowe wyróżnienie. I teraz musi sprzedać ten kit dalej- swoim klientom. Więc wiesza na ścianie, fotografuje się z tym, obok tego, przy tym, pod tym nad tym i wrzuca by każdy mógł zobaczyć… Oczywiście logika nakazywałaby poproszenie o wskazanie i podanie kontaktu do kilku innych firm które z tego wyróżnienia skorzystały i ustalenie, czy rzeczywiście coś ono spowodowało… Ale oczywiście przedstawiciel jest nauczony takiego prowadzenie rozmowy, żeby logiki kupującego raczej nie uruchamiać..

            No a teraz klienci wyróżnionego… No- skoro ma dyplomy to pewnie jest dobry. Przecież ktoś kto ma prawo to wyróżnienie przyznać to chyba autorytet… Czy na pewno??? Przecież ludzie mogą sobie przyznawać dowolne wyróżnienia. Ja na przykład kupiłem kiedyś (za 4 złote) jednej koleżance dyplom nadający jej tytuł Demona Seksu- czyli przyznałem jej wyróżnienie… Ona natomiast przyznała mi tytuł… ot nieważne- wredota niewdzięczna…. Oczywiście co do moich uprawnień w zakresie przyznawania tytułu Demona Seksu to mam takie jak każdy z Was kto chce wydać 4 złote (teraz chyba 5) ale gdyby to powiesiła na ścianie…

            No a wracając do naszego właściciela „wyróżnionej” firmy… Przecież został wybrany drogą głosowania… Zaraz napiszę jak to się odbywa. A na tę chwilę przypomina mi się taka scena z filmu Miś gdzie pracownicy podchodzą do szafy i wygłaszają mowy pochwalne na rzecz prezesa… Zastanów się: czy jak jedziesz pociągiem to od razu jak dojedziesz rozglądasz się gdzie mógłbyś zostawić swoją opinię, ze w pociągu było czysto, okna dawały się domknąć a z kibl.. tzn. z WC nie waliło- więc chciałbyś wyróżnić tenże pociąg? Nie- raczej traktujesz, że wszystko odbyło się prawidłowo, czyli umowę zrealizowano i idziesz załatwiać swoje sprawy. Więc spontaniczna chęć zagłosowania na firmę która po prostu wywiązała się z umowy mnie przynajmniej zadziwia.

            Ale połknąłeś haczyk i postanowiłeś przyjść właśnie tutaj- bo tyle wyróżnień i dyplomów… W taki czy inny sposób zapłacisz za te wszystkie duperele bo przecież właścicielowi wszelkie nakłady- nawet te na reklamę muszą się zwrócić, nawet jeżeli jest to reklama bezsensowna. Zdradzę ci sekret: właściciel tej szkoły zapłacił za szkolenie jak cię wydy… tzn. jak zrobić żebyś zostawił jak najwięcej pieniążków. Masz się uczyć ale nie nauczyć, naprawiać ale nie naprawić itd… Za to szkolenie ty również (pośrednio) zapłaciłeś i to jest najśmieszniejsze.

            No to teraz w praktyce- jak wygląda od kuchni „zdobywanie” tych wszystkich „prestiżowych wyróżnień” które mają cię skusić żebyś przyszedł właśnie tu… Dokładny opis niecnych praktyk znajdziesz w artykule do którego link zamieściłem na FB: Kwel- Med. Pokrótce wygląda to tak. Perły Medycyny- chwaliły się nimi i nadal chwalą szpitale, gabinety, kliniki a nawet dostawcy sprzętu. Tymczasem „Tygodnik Powszechny” dotarł do umowy z której wynika że za takie „wyróżnienie”… wystarczyło zapłacić. „Organizator zobowiązuje się w ramach pakietu promocyjnego zapewnić uzyskanie nagrody w postaci złotej, srebrnej lub brązowej statuetki w konkursie…” I wszystko jasne… W średniowieczu kwitła sprzedaż odpustów- całkowitych jak i skracających pobyt w czyśćcu, by i ubożsi mogli sobie pozwolić…

            To nie jedyna „nagroda” którą się zwyczajnie kupuje… Proces jaki przechodzi firma by otrzymać „Laur Konsumenta” opisała Wyborcza. Studenci dzwonią do różnych ludzi przeprowadzając „sondaż”, który w rzeczywistości sondażem nie jest, bo sondaże podlegają regulacjom. Potem proponuje się firmom uwzględnionym w „sondażu”- często zresztą zgłaszają się same- wykupienie Lauru. Konkluzja artykułu: BEZWARTOŚCIOWYCH NAGRÓD JEST PEŁNO. Zachęcam: wejdźcie na ten link i przeczytajcie. A co do prestiżowych wywiadów w poczytnych czasopismach- zadzwońcie po prostu do działu marketingu i zapytajcie ile się należy. I nie pozwólcie więcej robić się w balona…

            W kontekście tego zdjęcie które zrobiłem sobie z córką na plaży w Albanii na którym trzymam w ręku na czymś w rodzaju smyczy całkiem sporego niedźwiadka to było naprawdę coś. Nie każdy ma takie. Wiecie jak ja się bałem tego zwierza… Ale wykazałem się odwagą i nie spier… tzn. nie uciekłem z córką pod pachą. A jak kiedyś koleżanka która bardzo rano wyszła z mojego pokoju w hotelu napisała na lustrze w łazience: „dzięki- było bardzo miło”…  Że też nie zrobiłem zdjęcia. To było przynajmniej prawdziwe wyróżnienie. Chociaż… całkowitej pewności nigdy nie ma…